Nowy początek

Written by on 3 stycznia 2021

Jest styczeń 2021 roku. 10 miesięcy temu, na początku marca 2020 nasze radio rozpoczęło swoje nadawanie. Dzięki połączeniu zaangażowania Chrisa i moich radiowych doświadczeń udało nam się spiąć wszystkie niezbędne działania, uzyskać konieczne pozwolenia i skonfigurować sprzęt tak, by wysłać w przestrzeń internetu pierwsze audycje. I, ku dziwnemu, ale przecież nieprzypadkowemu zbiegowi okoliczności, dokładnie w tym czasie świat uległ gwałtownej przemianie pod wpływem pandemii. Patrząc na to z perspektywy czasu widzę, że radio w pewien sposób uratowało mi życie. Pozbawiony dotychczasowej pracy, pogrążony w niepewności, przybity, jedynie kiedy zasiadałem przed mikrofonem i wciskałem na ekranie komputera “start”, by zacząć nadawanie na żywo, odzyskiwałem energię i nadzieję na to, że wszystko ułoży się dobrze. Odizolowany, jak większość ludzi z tej planety, od kontaktów towarzyskich, od swobody nawiązywania i kultywowania relacji, w chwili, gdy zaczynałem mówić do “sitka” i odpalać kolejne utwory, ze świadomością, że gdzieś w świecie znajdują się ludzie, którzy słuchają mojego głosu i odbierają prezentowaną przeze mnie muzykę, odzyskiwałem poczucie sensu istnienia. Nie miało wielkiego znaczenia, czy tam, po drugiej stronie sygnału, jest kilkudziesięciu, czy tylko jeden człowiek. Ważne było jedynie to, że istnieje, że słyszy i mogę dzielić się z nim swoimi emocjami. Mogę wybierać utwory, które mnie poruszyły, formułować myśli, które kotłują się w mojej głowie, wymyślać nowe audycje i wysyłać je w kierunku tego drugiego. Słuchacza. Człowieka. Że mogę to robić z komfortowego i bezpiecznego miejsca – zacisza mojego domowego studia, w otoczeniu tysięcy płyt, które uzbierałem przez lata. Krok po kroku uczyć się tej niełatwej sztuki, jaką jest radio. Czasem w stresie, napięciu, czy podołam, a czasem w poczuciu błogiej przyjemności, że po prostu mogę. Za każdym razem, kiedy jestem gotów do wejścia na antenę, odczuwam lęk, ale jednocześnie niezwykłe podniecenie, wynikające z faktu, że lada chwila skoczę na głęboką wodę, gdzie będę zdany wyłącznie na siebie. Parogodzinna audycja jest jak narkotyczny trip, w którym doświadczam maksymalnego skupienia i uruchamiam wszystkie zmysły, ale ten ogromny wysiłek jest tak poruszającym doświadczeniem, że długo potem wracam do równowagi i uspokajam rozedrgane wnętrze. Takie doładowanie energią sprawia, że mogę lepiej radzić sobie z tym, co jest poza anteną. Z codziennym życiem, które zazwyczaj jest mroczne, smutne i pozbawione perspektyw. Jestem więc naprawdę wdzięczny za to, że udało nam się powołać HTM eco RADIO do życia i za tych wszystkich słuchaczy, których gromadzimy wokół naszych programów. Oby to trwało jak najdłużej.


Reader's opinions
  1. Marzena   On   18 stycznia 2021 at 21:27

    Dla mnie także marzec 2020 był punktem zwrotnym, szalenie trudnym przeżyciem osobistym. Po długiej, wspólnej walce i miesiącach buzującej w moim organizmie adrenaliny umarł mój mąż. Czułam się jakby pociąg , którym jechałam z zawrotną szybkością nagle się zatrzymał a Główny Maszynista powiedział:- “to już koniec, odpocznij, zatrzymaj się”. Musiałam znaleźć dla siebie jakieś nowe miejsce, przytulić się do czegoś, przetrwać. Szybko okazało się, że tym miejscem jest HTM Eco Radio.
    To, czego doświadczyłam i doświadzczam nieustannie z każdą nową audycją jest bezcenne i niewymierne. Wielokrotnie za to dziękowałam Twórcom Radia i Słuchaczom. I niech tak zostanie……

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *



Continue reading

Next post

Falochron


Thumbnail
Current track

Title

Artist